7/26/2015

Epilog

   Justin wyszedł z samochodu kierując się do Teatru Dolby. Nie miał pojęcia, że spotka tam dziewczynę, która jest całym jego światem. 

Moją siostrę. 

Podążałam za nim. 
Od śmierci nie potrafię zaznać spokoju. 
Nie, dopóki Alice jest nieszczęśliwa. 
Dała mi wolność. Czuję, że jestem jej coś winna. 
Chłopak wszedł wejściem od sceny. Był zdezorientowany. Jeszcze nigdy nie była oświetlona scena o tak później godzinie, a przed trasą przychodził tu co noc. Staną z tyłu i zamarł w miejscu. Na schodkach siedziała drobna dziewczyna. Tak bardzo bał się spotkania z nią. Unikał jej. 
Przez chwilę zastanawiał się czy się nie wycofać. Bijąc się z myślami zrobił krok do przodu. Alice odwróciła się zaskoczona. Nie spodziewała się tutaj nikogo o tej godzinie. A tym bardziej nie Justin'a. 
On bez żadnego słowa usiadł obok niej. 
- Zabrałaś mi miejscówkę. - mruknął rozbawiony. Alice zachichotała.
- Od sześciu miesięcy jestem tu praktycznie codziennie. - przyznała się. 
Justin spojrzał na nią kątem oka. 
- Przed trasą, od naszego pocałunku byłem tu codziennie. 
Dziewczyna uśmiechnęła się nieznacznie. 
Nagle chłopak wyjął coś z kieszeni swoich spodni. 
Lisa życzeń Alice. 
- To nie dawało mi spokoju przez te sześć miesięcy, które swoją drogą były dla mnie męczarnią. 
Blondynka spojrzała się na kartkę, później na Justin'a. 
- Przez ten czas wiele się zmieniło. - mruknęła. Nastała chwila ciszy. Oboje zastanawiali się czy jest jeszcze dla nich szansa. 
- Pokaż tą listę. - powiedziała w końcu Alice wyrywając mu ją z rąk. - Okey, więc sprowadziłam rodzinę. Nie wyszło tak jak miało wyjść... Ale chyba mogę to skreślić. - szepnęła przegryzając w zdenerwowaniu dolną wargę. Justin jej się przyglądał. 
- Zrobiłaś wszystko co w twojej mocy. - Miał rację. Zrobiła tyle dobrych rzeczy. Dla mnie. Dla rodziców. Poświęcała się cały czas i to wszystko dlatego, że chciała nas mieć przy sobie. - Skreślamy. - szepnął. 
- 10. Zakochać się. - wymamrotała. Chłopak patrzył się na nią pełny oczekiwania. Gdy dziewczyna długo nic nie mówiła on się odezwał. 
- Och no nie oszukujmy się. Dziesiątkę powinnaś skreślić już na początku. - powiedział i wyrwał jej kartkę. Alice zaśmiała się głośno, a ja uśmiechnęłam się w duchu.  
- Powinnam? 
- Tak, bo byłaś zakochana we mnie od początku. - powiedział pewny siebie. Blondynka uniosła brwi. 
- Nie od początku. - mruknęła z uśmiechem. Justin spojrzał się na nią z zaciekawieniem. 
- Więc kiedy? 
Alice umilkła zastanawiając się nad tym. 
- Ignorowałam to przez bardzo długi czas. Ale wydaje mi się, że to było w momencie kiedy zaśpiewałeś mi piosenkę u siebie w ogrodzie. 
Justin zachichotał. 
- Wow to serio było na samym początku. - dziewczyna uderzyła go w ramię. 
- Wal się. - powiedziała w złości, ale po chwili śmiali się razem. Alice nagle spoważniała. - A ty? 
Justin też przestał się śmiać. Zamiast tego patrzył jej się w oczy głęboko zastanawiając nad jej pytaniem. 
- Wtedy kiedy pierwszy raz cię zobaczyłem. - mruknął. - W tym sklepie. - Alice zachichotała. Jak romantycznie. 
- Przecież nawet mnie wtedy nie znałeś. No i wydarłeś się na mnie. 
Justin wzruszył ramionami. 
- Już wtedy to poczułem. A jak pojawiłaś się na imprezie... - Alice przerwała mu pocałunkiem. 
No w końcu.
- Wstawaj. - chłopak nagle podniósł się z miejsca. Dziewczyna zrobiła zdezorientowaną minę. 
- Po co? 
- No jak to po co? Musisz nauczyć się pływać. - powiedział z rozbawieniem wypisanym na twarzy. Alice zaśmiała się głośno.
- Jesteś nienormalny. Jest noc. 
- Wstawaj. Bez wymówek. - złapał ją za rękę i pociągnął do siebie. Gdy stali naprzeciwko siebie Justin złączył ich usta. 
Uśmiechnęłam się. 
Alice jest szczęśliwa, więc ja teraz mogę być spokojna. 
Nieważne czy będą się kłócić i nieważne przez ile przeciwności będą musieli jeszcze przejść. Skoro udało im się przetrwać to - przetrwają wszystko. 
Oni są moimi bohaterami. I już zawsze nimi będą. 

KONIEC

~~~~
Nie wierzę w to, że udało mi się to dokończyć. Mimo, że było ciężko i nie zawsze wszystko się udawało, to razem daliśmy radę. 
Dziękuję wszystkim, którzy niecierpliwie czekali na spóźnione rozdział, tym którzy byli cierpliwi i zawsze wyrozumiali, za wszystkie komentarze, wyświetlenia, opinię. Dziękuję też tym, którzy słuchali moich wyrzeczeń na temat tego bloga i zawsze starali się mi pomóc. 
Nigdy by mi się nie udało gdyby nie wy. 
Są dwa nowe blogi. Drugi to był spontan:")
Jeden z blogów to nie jest JustinBieberFanFiction. Nie będzie w nim Justin'a. 
W sumie i dla mnie to będzie trudne i dziwne pisać coś w czym go nie ma, ale zaryzykuję :)
Za to drugi to jak najbardziej jbff i mam nadzieję, że pomysł wam się spodoba. :D
Notkę z nowymi blogami wstawię dzisiaj wieczorem. 
Nie poinformuje o epilogu, przynajmniej na razie, bo nie mam jak. 
Dziękuję za wytrwanie do samego końca!